"Moja przygoda z łucznictwem? To klasyczny przypadek 'przyszedłem na chwilę, zostałem na lata' 🎯
Wszystko zaczęło się od jednego strzału (tak, był krzywy jak spaghetti! 🍝). Ale to wystarczyło, żeby złapać bakcyla. Szybko okazało się, że to nie jest zwykłe strzelanie do tarczy - to sposób życia! Od tamtej pory przeszedłem drogę od kompletnego nowicjusza do współorganizatora zawodów łuczniczych w Majdach i jednego z założycieli Warmia Archers.
Co odkryłem po drodze?
• Że nie ma nic lepszego na spokój umysłu niż celowanie w tarczę (tańsze niż terapia! 😉)
• Że można zarazić pasją innych (sorry, nie sorry! 🎯)
• Że najlepsze przyjaźnie rodzą się na strzelnicach 🤝
A najlepsze? Zacząłem prowadzić regularne treningi w Majdach, które rozrosły się jak grzyby po deszczu! Z małej grupki zapaleńców zrobiła się ekipa 20-30 łuczników (tak, jestem z tego dumny jak paw! 🦚). Nieważne czy pada czy wieje, nasza paczka i tak się pojawia - bo gdzie indziej znajdziesz taką mieszankę adrenaliny, precyzji i świetnej atmosfery? 🎯
Dziś, kiedy widzę swoją strzałę w locie, wiem jedno - ta przygoda może się skończyć tylko w jeden sposób... nigdy! 💪 No chyba że stracę obie ręce, ale widziałem gościa, który strzelał nogami, więc nawet to nie jest wymówką! 😄
PS. Jeśli czujesz, że Twoje życie potrzebuje odrobiny adrenaliny (i nowej paczki zakręconych przyjaciół), wiesz gdzie nas szukać! 🎯✨